Cześć Wam. Coś nam umiera ten blog. No ale dobra, do rzeczy. Nie uważacie, że trzeba zacząć nas jakoś reklamować ? Może dodamy kogoś jeszcze do pisania naszego bloga? Ja już propozycje mam, no ale, jeśli wy nie chcecie, to oczywiście narzucać tego nie będę. :)
Co u mnie? Niby jest okej, ale jednak czuję jakąś pustkę. Cięgle to samo, nie mam czasu na nic, dosłownie. Lubiłam czasami pobawić się z jakimiś dzieciakami, popisać jakieś wiersze, porysować, a teraz co ?
Nic. Nic. Nic. Pusto.
Dzisiaj jak siedziałam w autobusie, dosiadł się jakiś chłopak, widać było, że jest młodszy, i zaczął się głupio uśmiechać. oO' Nienawidzę czegoś takiego, chociaż ja zawsze tak robię. Nie mógł zwyczajnie powiedzieć cześć ? Według mnie mógł. No dobra, dobra, sama nie jestem lepsza.
Jaka okropna pogoda...Zimno. Bardzo zimno. Wrr, nienawidzę takiej pogody,no.
No, i jeszcze jedna informacja. Odzyskałam internet! Tak,tak. Nareszcie. Już nie mogłam wytrzymać. No bo co ma robić Noł-lajf bez internetu ? No właśnie, co on może zrobić ? :D
Okej, okej. Już, idę. Przepraszam, że tak sie rozpisałam, przepraszam za wszystkie błędy, no i jak zwykle musi być chwila użalania, przepraszam, że żyję.
Musiałam, no. :D
wtorek, 17 kwietnia 2012
piątek, 13 kwietnia 2012
Bez zbędnych komentarzy.
Znowu weszłam tylko na chwilę, żeby choć w malutkim ułamku zapełnić tę ciszę, która ostatnio daje się być dość zauważalna. Chcę tylko dać znak, że jestem i że nie umarłam, że blog nie jest jeszcze całkowicie opuszczony przez nas, tylko po prostu... nieważne. Szczerze powiedziawszy znowu nie wiem, co teraz napisać... W rzeczywistości z chęcią rozpisałabym się na dużo, dużo więcej, bo tym razem naprawdę nie jestem wypełniona nużącą pustką, a przeciwnie; emocje aż we mnie kipią, nie mieszczą się. Ale nawet nie mam na nic siły, na pisanie też. Zresztą, to i tak nie miałoby żadnego sensu.
Ech, ale co ja tu wygaduję?! Dam radę, dam radę, nie jest jeszcze tak najgorzej. Już pisałam na początku, że nie umieram? No, czyli nie jest źle. Damy radę, co to dla nas, bohaterów, nie? :)
Ech, ale co ja tu wygaduję?! Dam radę, dam radę, nie jest jeszcze tak najgorzej. Już pisałam na początku, że nie umieram? No, czyli nie jest źle. Damy radę, co to dla nas, bohaterów, nie? :)
niedziela, 8 kwietnia 2012
Radosnych...
Wpadłam życzyć wesołych świąt tym, którzy je obchodzą, nawet na swój sposób. Dużo radości, miłości, nadziei i miłej zabawy. Nie bierzcie przykładu ze mnie i cieszcie się obecnością rodziny.
W ogóle, radujcie się, itede...
Pozwolę sobie złożyć te życzenia również w imieniu dziewczyn, bo domyślam się, że one także życzą
W ogóle, radujcie się, itede...
Pozwolę sobie złożyć te życzenia również w imieniu dziewczyn, bo domyślam się, że one także życzą
WESOŁYCH ŚWIĄT
No, i jeżeli jeszcze ktoś lubi, to
MOKREGO DYNGUSA
niedziela, 1 kwietnia 2012
Tak, dość długo mnie tu nie było. Proszę wybaczcie mi moje zaniedbanie, ale nie było jak. Mogłabym rzec, że w końcu jestem szczęśliwa, ale czy to nie byłoby wyolbrzymianie? Zapewne tak. Więc ujmę to tak: jest dobrze. Chociaż za niedługo święta... Jak dla mnie mogłyby być miesiąc później, jeszcze nie teraz. Nie wyobrażam sobie tych świąt, bez taty. Już jedne takie były, ale to inna sytuacja. Wtedy dominowały we mnie złość i nienawiść, nawet nie było mi żal. Niestety teraz tęsknię i jest to przykre. Nigdy nie pomyślałabym, że stanie się coś takiego, że będę za nim tęsknić. Cóż, życie potrafi zaskakiwać i pokazuje, że warto wierzyć, a przede wszystkim mieć marzenia... Uwierzcie, że się spełniają, tak. Tylko trzeba się o nie postarać.
sobota, 31 marca 2012
Weekend
Weekend. Jak
przyjemnie brzmi to słowo. Z reguły nawet podnosi mnie na duchu... ale nie tym
razem. Wczorajszy piątek miał być tak fajnym piątkiem, że nawet sobie tego
teraz nie potrafię wyobrazić. Zawiódł moje oczekiwania; nie dostarczył mi
żadnych miłych przeżyć. Przez cały dzień nie okazywałam jakichkolwiek oznak,
które wskazywałyby na moją chęć do życia. Nie, nie chce popełnić samobójstwa,
ani innej głupoty. Po prostu czuję, jak z dnia na dzień powiększa się...
taki metaforyczny mur, oddzielający mnie od rzeczywistego świata. I nawet mi to
odpowiada. Odkryłam, że coraz częściej mam ochotę na wieczory spędzone samotnie,
podczas których z ludźmi komunikuję się wyłącznie przez Internet, ubrana w
jakieś domowe ciuchy, zamknięta w pokoju. Coraz częściej chcę się odizolowywać.
Tak, jak lubiłam to wcześniej, tak teraz lubię to jakieś milion razy bardziej.
Czuję, że za niedługo przestanę całkowicie rozmawiać nie tylko z psem, ale i
ludźmi. Z mamą. Bo z ojcem, już prawie w ogóle nie wymieniam się zdaniami. Na
każde pytanie, jakie mi zadaje, mam wyrobioną odpowiedź do perfekcji. Zazwyczaj
brzmi ona: „Dobrze”, albo „Nic”. Wszystkie odpowiedzi są takie same, bo i
pytania się nie zmieniają. Ale to dla tatusia nie jest ważne - bo tatuś wie, że
przecież każdy dobry rodzic musi troszczyć się o swoje dziecko i się jego o
coś wypytywać. Co z tego, że ciągle o jedno i to samo. Znaczenia nie ma też to,
czy dziecko powie prawdę. Ważne, że pytania są- obowiązek rodzica wypełniony,
odhaczyć na karteczce. Tak w ogóle, to po co w ogóle spędzać z dzieckiem czas.
Wystarczy przyjechać do domu w nocy i się wypytać. To zawsze tak idealnie
załatwia sprawę… Doszłam do wniosku, że nie będę o niczym opowiadać ojcu, nawet
rozmowy z nim ograniczę do totalnego minimum. Zauważyłam, że wtedy czuję się
lepiej.
Tak już do końca zanudzając: czasem mam ochotę usiąść, napisać
krótki list, zostawić go na stole i wyjechać. Nie wiem, gdzie. Ale wiem, że byłoby milej. A i ludzie przestaliby
źle myśleć. Może to trochę niedojrzałe, ale niestety prawdziwe. Mogę sprawiać wrażenie źle wychowanej, nie mającej w sobie za grosz
zrozumienia. Możliwe, że tak jest. Ale nie wykluczam, że mam to po ojcu.
Uprzedzam: jeśli kogoś denerwuję teraz, to niech ten ktoś nie czyta dalej. Tak,
czy inaczej, list brzmiałby mniej więcej tak:
Drogi Tatusiu!
Tak, piszę ten list właśnie do Ciebie. Wybacz, że nie będzie on
grzeczny tak, jak mnie uczyłeś. Albo przynajmniej starałeś się uczyć. Chcę
tylko, żebyś wiedział, że za taką troskę, jaką do tej pory otrzymywałam od
Ciebie, serdecznie podziękuję. Nie jest mi ona w ogóle potrzebna. Nie martw
się: już od dawna wiedziałam, że jest nieszczera.
Pewnie do tej pory myślałeś, że wszystko jest jak w najlepszym
porządku. Że nie ważne, czy interesujesz się mną, czy masz mnie głęboko w dupie
i widzisz jedynie czubek własnego nosa, bo ja i tak mam jeszcze osiem lat i nie
potrafię dostrzec, że nie jesteś dobrym tatą. A teraz Cię zaskoczę:
niespodzianka! Uważam, że tak naprawdę wcale nie jesteś tak bardzo
potrzebny, jak to czasem próbujesz mi wmówić. Dam sobie radę, mama też. Tylko
uwierz.
Teraz przesyłam całusy. Zapewniam Cię; mimo pozorów, są one tym
razem jak najbardziej szczere. Możesz dać wiarę, albo nie, na to wpływu
nie mam. Do zobaczenia kiedyś. Oby to spotkanie było miłe.
Córka.
P.s.: Od dziś pozwalam Ci przestać się fatygować i w ogóle starać się, żeby mnie zobaczyć. Nawet na te cholerne noce. Wiem, że robiłeś to z łaski, bo i tak prawie w ogóle Cię nie
widywałam. Sprawiłeś, że całkowicie się od Ciebie odzwyczaiłam i dlatego takiej
łaski już nie chcę. Zdaję sobie sprawę, że dzięki temu będziesz szczęśliwszy. I
nie tylko Ty.
Kończąc te żałosne smęty powiem, że z lekcji nie odrobiłam jeszcze
nic, kompletnie. Zero. I dobrze, nie zawsze musi mi się chcieć. Za to zgrałam
na telefon chyba wszystkie piosenki Dżemu, jakie tylko istnieją. Nie
zmarnowałam czasu.
A wczoraj wieczorem zostałam zmuszona do zjedzenia frytek. Dietę
diabli wzięli. Co z tego, że jeszcze nie zdążyłam jej zacząć. Co z tego, że
wszyscy (a raczej wszystkie kuszące rzeczy) mi ją utrudniają. Co z tego, że nie
chce mi się nawet tej diety zaczynać. Jestem na diecie, żeby wesprzeć
dziewczyny, które też próbują na niej być. Tak, to dla Was.
KONIEC.
poniedziałek, 26 marca 2012
Coś.
No dobra, dobra, napiszę coś, żebyś się nie czuła samotna, Majciu. TYLKO CO?!
A więc... hmm.Już wiem. Podzielę się tym, co mi leży na serduchu: obwinię NAS, należy nam się w pupę! Strasznie się zaniedbaliśmy, rodzinko, tak nie może być. Źle mi z tym, serio. Ciekawe, czy tylko mi? Mam nadzieję, że nie. W każdym razie, wypadałoby coś zdziałać... albo przynajmniej spróbować, skoro chcemy udowodnić, że nie jesteśmy sobie tak po prostu obojętni. Może panikuję, albo przesadzam, ale tym razem musicie mi wybaczyć. Teraz lepiej weźmy się w garść, a nie omijajmy, jeśli jeszcze uważamy, że w ogóle warto.
<przemawia_do_rozumu>
Przemówiłam? Okej, no to zobaczymy efekty mojej litanii.
Buziak dla wszystkich, ale taki mocny, papa.
P.S.: A propos litanii, dzisiaj, podczas rekolekcji, ledwo powstrzymałam się od wybuchu śmiechu w kościele. Nie mogłam wytrzymać, ten ksiądz był tak piekielnie śmieszny! Spośród nauczycielek, szczególnie gapiła się na mnie jedna. Miałam wrażenie, że miała ochotę wziąć topór, podejść i mnie zabić (widocznie udzieliła jej się miłość emanująca od wszystkich dobrodusznych kapłanów), ale co tam. Nic nie poradzę, księża mnie rozbawiają. To tak jakby klowny, tylko że dużo bardziej żałośni i fanatycznie odmawiający zdrowaśki.
Ach, i jeszcze klowny nie próbują przejąć władzy nad ludźmi.
Ej.
Ej, ej. Co się nie odzywacie, co? Ładnie to tak ? Żeby to był mój trzeci post po kolei. No,no. Nie ładnie! :D
Szczerze ? Polepszyło mi się. Ale ta wczorajsza "akcja" z Patrycją/ Derinq.. Ona mnie wykończy kiedyś. >.<
Najgorsze jest to, że ja za bardzo przywiązuje się do ludzi z internetu...
Może napiszę do kogo, żeby Wam było miło. ;3
-Neme, no w końcu to moja kuzynka kochana no! :>
- Wiki,
- Moniś ( jedna i druga). >.<
- Oskar, ostatnio jakoś dobrze nam się pisze. c:
-Dziewczyny, które prowadzą ze mną bloga.
-Nasza CAŁA rodzinka która zdechła. (Łukasz, Madzia x2, Neme, Paula, Kala)
- Derinq.
No i wszyscy których znam, tak naprawdę. xD
Dziękuje, i chyba już pójdę, co? Bo wiem, że znów przynudzam...>.<
Szczerze ? Polepszyło mi się. Ale ta wczorajsza "akcja" z Patrycją/ Derinq.. Ona mnie wykończy kiedyś. >.<
Najgorsze jest to, że ja za bardzo przywiązuje się do ludzi z internetu...
Może napiszę do kogo, żeby Wam było miło. ;3
-Neme, no w końcu to moja kuzynka kochana no! :>
- Wiki,
- Moniś ( jedna i druga). >.<
- Oskar, ostatnio jakoś dobrze nam się pisze. c:
-Dziewczyny, które prowadzą ze mną bloga.
-Nasza CAŁA rodzinka która zdechła. (Łukasz, Madzia x2, Neme, Paula, Kala)
- Derinq.
No i wszyscy których znam, tak naprawdę. xD
Dziękuje, i chyba już pójdę, co? Bo wiem, że znów przynudzam...>.<
Subskrybuj:
Posty (Atom)